Czego naprawdę potrzebują nasze dzieci w XXI wieku

Lektura książki “Kompetencje XXI wieku” Jérémy Lamri daje podpowiedzi dla świata edukacji.
Ta książka zmieniła sposób, w jaki patrzę na przyszłość edukacji moich uczniów — i chcę się tym podzielić.

Wyjaśnienie francuskiego autora uświadamia mi, że inwestycja w rozwój kompetencji kluczowych to większa szansa na pracę w zmieniającym się świecie. Zainteresowanie się kompetencjami 4K (kooperacja, kreatywność, krytyczne myślenie, komunikacja) to krok w kierunku planowania przyszłości.

Jak się to ma do edukacji naszych dzieci?         
Z pewnością sposób nauczania, który dominuje w wielu systemowych szkołach, nie daje dobrych perspektyw. Pozostanie przy pamięciowym przyswajaniu wiedzy oraz jej odtwarzaniu według klucza to nie jest wizja na XXI wiek. Zwłaszcza dziś, gdy odpowiedź na niemal każde pytanie można uzyskać od sztucznej inteligencji w kilka sekund. Wiedza encyklopedyczna przestaje być przewagą człowieka.

Jaki jest idealny profil współczesnego pracownika?
Przeciętne umiejętności techniczne i/lub techniczna wiedza ekspercka (czyli określony, pasjonujący daną osobę obszar), ale połączone z wysoką zdolnością do uczenia się to idealny profil kandydata dla rekruterów. Można mieć wysokie zdolności techniczne w pewnej dziedzinie, ale bez umiejętności uczenia się zostaną one zweryfikowane przez rzeczywistość. Rozwój sztucznej inteligencji przyspiesza tę zmianę: to, co wczoraj było twardą kompetencją techniczną, dziś może wykonać algorytm. Tym bardziej rośnie znaczenie umiejętności uczenia się. Wszelkie hard skills (techniczne, fachowe, know-how) muszą być wsparte całą gamą soft skills.

I tu pojawiają się pytania, gdzie, kiedy i jak rozwijają umiejętności miękkie obecni nastolatkowie?

Kiedy mogą wykazać się kreatywnym podejściem do tematu?
W którym momencie „pobytu w szkole” jest czas na współpracę?
Jak przebiega komunikacja odmiennych myśli i opinii i czy dzieje się to z szacunkiem?
Czy potrafią myśleć krytycznie, czyli m.in. weryfikować i sprawdzać źródła informacji?

Budowanie świadomości dyrektorów i nauczycieli, zadawanie pytań, a wreszcie oddolne działania powinny budować przestrzeń do rozwoju młodych ludzi.
Doświadczam, że jest to także wyzwanie w edukacji domowej – różny wiek i płeć dzieci, inny poziom rozwoju, zmieniające się wzajemne relacje pomiędzy rodzeństwem – szukam często pomysłów na wspólne działanie i realizację projektów tak, aby dążyć do kształtowania kompetencji 4K.

Jeśli zawód jest rozumiany jako zestaw umiejętności, a nowe zawody powstają z krzyżowania się już istniejących umiejętności, to w co warto zainwestować? Skoro kompetencja to połączenie wiedzy i umiejętności, to
– tak, uczniowie potrzebują poznawać świat i budować wiedzę z pozyskiwanych wiadomości
– to nie wiedza jest celem, ale jej zdobywanie może (i powinno) odbywać się poprzez kształcenie różnorodnych zdolności typu: analiza danych, rozwiązywanie problemów, ćwiczenie wystąpień, opracowanie notatek, współtworzenie projektów.

Pojawiają się obawy o automatyzację zawodów. Warto jednak pamiętać, że to zadania są automatyzowane, nie całe zawody — i to zadania najbardziej powtarzalne, oparte na odtwarzaniu wzorców. Podpowiedź dla edukacyjnych działań jest więc taka, by wspierać i kształtować to, co odróżnia człowieka od maszyn, czyli kreatywność, solidarność, sferę emocjonalną, wszelkie nietechniczne umiejętności.
Czy to nie jest tak, że to właśnie te „miękkie”, ludzkie kompetencje będą naszą przewagą — i to od nas, rodziców i edukatorów, zależy, czy damy dzieciom przestrzeń, by je rozwijały?
Paradoksalnie, dzięki coraz bardziej obecnej sztucznej inteligencji zaczniemy doceniać czy odkrywać to, co ludzkie. Zyska na tym nie tylko edukacja.

0